Debiut na Uphill Race Śnieżka 2021

300 śmiałków, 13 km i ponad 1000 metrów przewyższenia plus ja oraz mój Cube. Debiut na Uphill Race Śnieżka, który odbył się po raz 31 przeszedł do historii. W głowie pozostało wiele wspomnień, a bicie serca wciąż przyspiesza gdy sobie je przypominam. Szlaki w imieniu Hippo Cycling na królowej Karkonoszy przecierał już Piotr Modzelewski i choć było to kilka lat temu, to wskazówki doświadczonego kumpla (jak i reszty załogi HC) okazały się bardzo cenne.

Uphill Race startuje w centrum Karpacza

Start o dziewiątej w centrum Karpacza. Jednak już przed ósmą pokaźna grupa kolarzy (ku uciesze kierowców) rozgrzewała się kręcąc podjazdy i zajmując wszystkie możliwe wzniesienia w okolicy. 30 minut przed startem stoimy już w sektorze. Czuć napięcie, zapach „bengaya” i woń olejków na łańcuchach. Atmosferę podgrzewają rockowe kawałki puszczane przez organizatora. Nogi nerwowo wpinają się i wypinają z SPD. Jeszcze tylko chwila, odliczanie i ruszamy.

fot. uphillrace.pl

Relacja z drogi na Śnieżkę

Jestem w środku stawki. Pierwsze cztery kilometry asfaltu, choć pod górę, to pokonuję gładko. Peleton rozciąga się. Jadę zachowawczo (może za bardzo?), bo oszczędzam siły. Pierwszym wyzwaniem jest podjazd pod świątynię Wang. Mocny, stromy, po kamiennej kostce. Daję radę bez większych problemów. Nogi kręcą, bo chcę utrzymać dość wysoką kadencję. Wyprzedzam kilku zawodników, którzy zaczęli opadać z sił. Droga wije się przez las. Jest stromo. Niebawem pierwszy króciutki odcinek, gdzie można chwilkę odetchnąć. Zaraz po nim nachylenie drogi rośnie. Jadę zygzakiem, to pomaga pokonywać szczeliny między kamieniami. Łańcuch na najwyższym przełożeniu. Widzę, że sąsiedni kolarze wyposażeni w bardziej górskie kasety mają jeszcze zapas. Nie ma co narzekać, idzie nieźle. Później okaże się, że średnia z podjazdu to niecałe 9 km/h. Jadę pewnie, cieszę się z dobrze dobranego ciśnienia w kołach. Las przerzedza się i zaczyna się najtrudniejszy – jak dla mnie, odcinek prowadzący do schroniska Strzecha Akademicka. Widzę bufet obok schroniska, nikt z niego nie korzysta. Jest za stromo.

Powoli pnę się do góry w grupie kolarzy. Wysiłek jest duży. Myślę już o odcinku drogi, gdzie będzie lekko z górki. Szukam go za kolejnymi zakrętami. Nareszcie jest. Uspokajam oddech, rozpędzam się. Próbuję zebrać siły, bo wiem, że przede mną jeszcze trudny podjazd od Domu Śląskiego na szczyt. Do Równi pod Śnieżką dojeżdżam pędząc grubo ponad 30 km/h, ale już za chwilę prędkość drastycznie spada.

Zaczął się ostatni odcinek podjazdu krętą drogą na czubek królowej. Jest dziś łaskawa. Chmury wysoko, sucho, wieje wiatr, ale do wytrzymania. Turystów jest dużo, jednak schodzą z drogi. Jadę, czuję się dobrze. Pamiętam z opisów zdobywców Śnieżki opowieści o tym, że to najtrudniejszy odcinek. Ja jednak wcale tak nie uważam. Noga podaje, jedzie się świetnie. Zaczynam już jednak wypatruję końca trasy. Część kolarzy zjeżdża już do Domu Śląskiego, gdzie czeka bufet. Nachylenie zwiększa się. Staram się nie myśleć o wysiłku. Turyści kibicują. Zerkam nawet na krajobraz – jest pięknie. Wreszcie zza skał wyłania się szczyt. Słychać wiwatujących ludzi. Naciskam mocno na pedały, nogi palą, oddech szybki – Garmina wskazał później, że w tym momencie tętno wyniosło 191 uderzeń na minutę – nieźle. Finiszuję pełną mocą. Jestem!

Wyścig Śnieżka Uphill Race 2021 zaliczony

Na szczycie gwar, dużo turystów i kolarzy. Ktoś zawiesza mi medal na szyję. Gratuluje. Zatrzymuję się, łapię oddech i upajam się chwilą. Czas wjazdu godzina i 28 minut daje mi miejsce gdzieś w środku stawki. Jak na chłopka z nizin jestem zadowolony. Celem było płynne wjechanie na szczyt bez podprowadzania roweru, zatrzymywania się – to się udało.  

Uphill Race Śnieżka jest jednym z najpiękniejszych wyścigów w PL. Endorfiny uderzające do głowy na szczycie w połączeniu z atmosferą i widokami robią swoje. To niezapomniane chwile, które mam nadzieję, jeszcze będę mógł przeżyć.   

Za pomoc w przygotowaniu roweru do zawodów podziękowania dla Łukasza z Rowerowe Porady, który ważył bike, pomagał w doborze części u służył narzędziami!.

Popisał się

Piotr Grabowski

W koło kolarstwa

  • Najwyższy szczyt gór Biokovo – Św. Jure
    Jako chłopak z nizin przed górami czuję respekt. Św. Jure (1762 m.n.p.m), najwyższy szczyt gór Biokovo oraz drugi najwyższy w Chorwacji, okazał się łaskawy. Pozwolił mi wjechać na sam czubek dając piękne widoki, super pogodę … Więcej
  • Najbardziej kolarskie logo jakie widziałeś?
    Czy jest to najbardziej kolarskie logo jakie widziałeś? Według nas tak. Ale jeśli jeszcze nie dostrzegasz wszystkich kolarskich szczegółów, to chętnie zabierzemy Cię na szybką rundkę z naszym logo. Nos napędza grafikę. To najbardziej oczywisty … Więcej